Witam,
trafiłeś właśnie na bloga poświęconego amatorskiej grupie kolarskiej, skupiającej ludzi z okolic Krzeszowic. Na tej stronie znajdziesz informacje dotyczące naszych startów na zawodach, naszych osiągnięć czy też relacji z krajoznawczych wycieczek.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Szcześliwe numerki

Dzisiaj krótki news:

W tegorocznej edycji MTB Marathon, przy opłaceniu z góry 3 startów, była możliwość zamówienia indywidualnego numeru, więc jak by można z tego nie skorzystać ;) ?
Tak więc na zdjęciu poniżej, robione na indywidualne zamówienie wypasione, szczęśliwe numerki.


Do zobaczenia na trasie typu "pure MTB".

poniedziałek, 29 marca 2010

Rozgrzewka przed sezonem startowym


Zima w odwrocie, wiosna w natarciu, czas wskoczyć na rower i nakręcić trochę kilometrów po przespanej zimie. Dobrą do tego okazją było "Rowerowe przywitanie wiosny" organizowane przez Miechowski Dom Kultury. Ta oto kameralna impreza ściągnęła 49 uczestników, włączając w to mnie. Reprezentując klubowe barwy, przejechałem 28 okrążeń po 2,75 km czyli w sumie 77 km. Tak krótkie okrążenie wynikało z nastawienia tego "wyścigu" jako imprezy dla każdego. I tak jedni robili jedno kółko, inni wytrwale kręcili przez całe 10 godzin, czyli cały czas trwania maratonu mając na koniec na liczniku nawet 250 km.
Dla usprawiedliwienia swojego skromnego wyniku dodam, że po skończonym kręceniu się w kółko, czekało mnie jeszcze 60 km drogi do domu, czyli finalnie wyszedł konkretny, wiosenny trening.
A oto filmik autorstwa mdkmiechów, będący podsumowaniem tej imprezy:



PS: Już 11 kwietnia pierwsze prawdziwe ściganie, czyli II Jurajska Paruffka. Do zobaczenia na stracie.

sobota, 13 marca 2010

VII Mistrzostwa Krzeszowic w MTB

Mimo że sezon startowy nawet się jeszcze na dobre nie rozpoczął,
zapraszam wszystkich chętnych na tegoroczną, siódmą już edycje Otwartych Mistrzostw Gminy Krzeszowice w Kolarstwie Górskim, które odbędą się w sobotę, 4 września 2009.
W tym roku udało nam się uzyskać większy budżet, tak więc na losowaniu nie zabraknie ciekawych nagród.
Wszystkie dalsze szczegóły zostaną podane w stosownym czasie przed imprezą

niedziela, 14 lutego 2010

Zima w pełni, czas na podsumowanie

Czasu od pierwszego wpisu trochę upłynęło, a tu nadal cisza. Zima jest, jak każdy widzi i chyba od dobrych kilku lat nie widział, tak więc zamiast jazdy rowerem po lesie zostają nart/snowboard, albo machanie łopatą koło domu, mając w nadziei wykopanie drogi do cywilizacji.

Tak więc wykorzystując te dość nierowerowe okoliczności zamieszczam tekst, pretendujący do bycia Podsumowaniem Sezonu Rowerowego 2009 klubu rowerowego Hard Bike

Sam sezon rowerowy wszak nigdy się nie kończy, za to sezon startowy został zainaugurowany w niedziele 5 kwietnia na I Jurajskiej Parufce Rowerowej, czyli kameralnej imprezie będącej jazdą na czas w parach. Reprezentacje naszego teamu na tych zawodach stanowiłem ja wraz z Witkiem. Mimo wielu przeciwności losu, uplasowaliśmy się na dobrym, 8 miejscu. Same zawody były sprawdzianem, okazującym na ile przydały się przygotowania (bądź ich brak) przede sezonem.
Trzy tygodnie później zanim sezon rozkręcił się na dobre, białe koszulki zawitały na trasie Rekreacyjnego Rajdu Rowerowego Kraków-Trzebinia, gdzie okazały 8 osobowy peleton, rekreacyjnym tempem sunął do zamku w Rudnie, gdzie nastąpiło wyłonienie "nieformalnej grupy popaprańców" która to mając na budziku 35-40 km/h cisnęła po zmianach do mety w Młoszowej (wszak nie można cały czas wolno jeździć).
Rekreacja, rekreacją, ale był już czas rozpocząć prawdziwe ściganie.
Na przełomie kwietnia i maja miały dla nas swój początek dwie ligi maratonów, Mio FujiFilm Bike Maraton oraz Powerade MTB Marathon, na których to były skoncentrowana większość naszych startów w sezonie. Nie zapominaliśmy jednak o miejscowych imprezach, z których poprzywoziliśmy trochę nagród. I tak na Familly Cup w Olkuszu, będącym oficjalnymi mistrzostwami małopolski amatorów posypały się pudła: mistrzostwa w swoich kategoriach zdobyli: Andzia, Zbyszek oraz Ja, wicemistrzostwo trafiło do Miśka, a drugie wicemistrzostwo do Alka. Jak by tego mało, klasyfikacje rodzinną zgarnęli Zbyszek z Andzią
Na laurach nie spoczęliśmy, rowery górskie zamieniliśmy na szosowe i pojechaliśmy na Kolarską Majówkę do Wieliczki. Mimo ścigania się na przemian w strugach deszczu i słońcu, ponownie pudłowaliśmy, dzięki pierwszemu miejscu Miśka oraz drugiemu miejscu Alka oraz Mnie . Witek pokazał za tą wielką klasę zajmując 8 miejsce w rzeźnickiej kategorii 20-30 lat. Jenak najmilszym akcentem było wywiezienie z Wieliczki 2 rowerów, które były nagrodami dla "zawodników nielicencjonowanych" którzy jako pierwsi znajdą się na mecie, cóż padło na nas ;]


Odchodząc na chwile od kameralnych, okolicznych imprez, przedstawię krótkie zestawienie wszystkich wyników uzyskanych przez naszych wycinaków w serii maratonów Eski:
Wrocław
Alek 6m w M0, Artur 56m w M4, Misiek 56m w M0 - MINI
Boguszów-Gorce
Alek 3m w M0, Artur 35m w M4, Misiek 39m w M0 - MINI
Zdzieszowice Z racji relatywnie niewielkiej odległości, na starcie dopisał praktycznie komplet zawodników, ruszając na wszystkie dystanse. Dla mnie był to pierwszy zaplanowany start na dystansie giga, mający dać odpowiedz czy "uciągnę" na tym dystansie - wynik w połowie stawki był zadowalającą odpowiedzią. Reszta zawodników przejechała sprawdzone dystanse, przywożąc standardowy zestaw pucharów ;)
Alek 4m w M0, Artur 45m w M4, Misiek 34m w M0, Zbyszek 1m w M4, Andzia 1m w K0 - MINI; Maciek 101m w M2, Romek 19m w M6 -MEGA; Piotrek 47 w M2 - GIGA
Piechowice
Alek 4m w M0, Artur 39m w M4, Misiek 34m w M0 - MINI
Jelenia Góra
Alek 6m w M0, Artur 25m w M4, Misiek 27m w M0 - MINI
Kraków Na swoim terenie teoretycznie nie wypadało nie wystartować, jednak cześć osób (w tym ja) ograniczyła się do oglądania męczarni innych, topiących się w kałużach błota. Ci pozostali, dzielnie reprezentowali "już nie białe od błota" koszulki, przywożąc dwa pudła.
Alek 4m w M0, Zbyszek 1m w M4, Andzia 1m w K0 - MINI; Romek 9m w M6 - MEGA
Tarnów Ponowna bliskość miejsca startu zdecydowała o mocnej frekwencji, przekładającej się na wyniki.
Sama trasa należała do wg. mnie najciekawszych w tym cyklu i wpłynęła po części na jeden z moich najlepszych wyników na maratonach
Alek 6m w M0, Artur 23m w M4, Misiek 39m w M0, Romek 6m w M6, Zbyszek 1m w M4, Andzia 1m w K0 - MINI; Maciek 43m w M2 -MEGA; Piotrek 20 w M2 - GIGA
Ustroń Prawdziwie górski maraton z prawdziwie górską trasą, idealne miejsce do pierwszego startu na GIGA. Zawsze przecież lepiej zacząć z grubej rury - tą taktyką kierował się Maciek po raz przejeżdżając maraton na tym królewskim dystansie. Reszta oczywiście też nie zawiodła, walcząc na swoich dystansach
Alek 4m w M0, Artur 28m w M4, Misiek 32m w M0, Zbyszek 1m w M4, Andzia 1m w K0 - MINI; Maciek 34m w M2 - GIGA
Szklarska Poręba
Alek 7m w M0 - MINI
Karpacz
Alek 4m w M0, Artur 33m w M4, Misiek 31m w M0 - MINI
Polanica Zdrój Finałowa edycja, wiodąca po sudeckich szutrach przyniosła końcowe rozstrzygnięcie generalki
Alek 4m w M0, Artur 41m w M4, Misiek 41m w M0 - MINI; Maciek 62 w M2 - MEGA
Generalka: Alek 6m w M0, Artur 21m w M4, Misiek 29m w M0, Andzia 4m W K0 - MINI, Zbyszek 26m w M4
Teraz lecimy z wynikami z Powerade MTB Marathon:
Karpacz
Pierwszy górski maraton, trochę jeżdżenia po śniegu, pełno zapierających dech w piersiach widoków, a wszystko wymieszanie z totalnym upodleniem. Tylko jeden był na tyle odważny by temu podołać ;) Maciek 103m w M2 - MEGA
Szczawnica Koniec maja, w czasach "globalnego ocieplenie raczej nie powinien kojarzyć się z jazdą po śniegu. W tym jednak przypadku zawiodło racjonalne myślenie. Pod względem warunków, był to jeden z najgorszych wyścigów w sezonie, po trasie ciekły potoki błota, z topiącego się śniegu - czysta masakra dla człowieka jak i sprzętu. Godząc się na ten masochizm, przejechałem trasę GIGA z wynikiem 28m w M2
Złoty Stok
Słowami Maćka:"Nie spodziewałem się że ten jakże ciekawy górski wyścig, którego pół dystansu przejechałem na kryzysie zaowocuje najlepszym w sezonie wynikiem na maratonie tej serii. Szkoda tylko, że nie było przejazdu przez nieczynną kopalnię - ale był zjazd z G. Borówkowej" Wynik: 45m w M2 - MEGA
Krynica
Długie opady deszczu przed górskim maratonem wieściły niezłą zabawę na trasie. Pozostało zarzucenie opon z solidnym bieżnikiem i jazda przed siebie. Maciek 58m w M2 - MEGA; Ja 22m w M2 na GIGA
Kraków
Ponownie maraton na swoim podwórku, przy rekordowej frekwencji uczestników na poziomie 1500. Piękna pogoda, wspaniała atmosfera i dobre wyniki. Warto wspomnieć, że był to maratonowy debiut Marka w naszych barwach.
Maciek 116m w M2, Marek 138 w M2 - MEGA; Ja 35m w M2 na GIGA
Istebna
No i zakończenie sezonu, dla odmiany przy przepięknej pogodzie zapewniającej naprawdę niesamowite widoki, aż się człowiekowi na metę nie spieszyło, to zapewne sprawiło że wyniki jakieś takie gorsze ;) Maciek 64m w M2, Ja 46m w M2 - MEGA
Generalki nie podaje, bo startów za mało, żeby jakkolwiek się w niej liczyć.
W tak zwanym międzyczasie, nie brakowało nas na okolicznych zawodach i rajdach. Czy to na Rekreacyjnym Rajdzie Harcerskim, będącym okazją, do wspólnego, spokojnego wyjazdu i upieczenia kiełbasek przy ognisku czy też na Rekreacyjnym Rajdzie z Woli Filipowskiej, który to w swojej rekreacji oferował Odcinek Specjalny - podjazd pod Sankę. Maciek 1m, Ja 2m. Wśród tych imprez mniejszej rangi znalazły się też dwa maratony: Maraton w Michałowicach oraz Maraton w Węgierskiej Górce.
Obydwa okazał się dla nas szczęśliwe, przynosząc po dwa pudła: Zbyszek 3m w M3 oraz Andzia 3m w K1 w Michałowicach oraz 3m Alka, 3m w Miśka wraz z moim "szczęśliwym" 13m w Węgierskiej Górce. Mój start w tym drugi, który z powodu ulewnych deszczy został zmieniony z maratonu, w asfaltowo-błotne XC, ze względu na swoją bardzo kiepską dyspozycję tego dnia, wole nie komentować ;).
Ale nie samym błotem cyklista żyje i na cienkich gumkach też trzeba się pościgać. Dobrą do tego okazją był Wyścig szosowy w Miechowie.
Nawet dziurawy asfalt i mocny wmordewind wiejący tego dnia nie powstrzymał nas od opanowania podium. Witek 1m, Ja 3m, Lucek 5m, Maciek 7m w kategorii M1
Można się przyczepić, iż wszystkie te wyniki pochodzą z krótszego dystansu 20 km, ale niech usprawiedliwieniem będzie, że każdy z nas, dzień wcześniej był albo na wyścigu bądź długi treningu, a do tego startu podeszliśmy baaardzo na luzie.
Z moich startów, dorzucę jeszcze 2 występy w cyklu Bike Cup w Będkowicach i Lasku Wolskim. Krótko opisując, ściganie na wysokim poziomie, po wymagających trasach. Uczucia pod koniec mieszane, bo albo, jak za pierwszym razem brak formy, albo za drugim awaria. W Dolinie Będkowskiej: Ja 5m, Marek 6m (pierwszy start w naszych barwach i pudło) w kat. ORLIK, natomiast w Lasku 8m wraz z przebita oponą. Na pocieszenie w dolince, wylosowano mi ładny, biały rower :].
A teraz o jednych z najważniejszych zawodów w sezonie, czyli organizowanych przez nasz klub Otwartych Mistrzostwach Gminy Krzeszowice w Kolarstwie Górskim.
W tym roku, po przeprowadzeniu szerokiej kampanii medialnej na forach rowerowych i okolicznych słupach, udało się ściągnąć prawie 70 zawodników, który zmierzyli się z trasami w Parku Potockich oraz jego okolicy. Trasa, ze względu na niewielkie przewyższenia, była głównie pokonywana z blatu, a średnie prędkości wykręcane przez czołówkę oscylowały w granicach 25 km/h. Ale co tam trasa, ważna jest atmosfera na wyścigu, a ta moim zdaniem była świetna. Wszyscy dołożymy starań, aby zawody w tym roku były jeszcze lepsze.
Wyniki białych koszulek w swoich kategoriach: Misiek 1m, Alek 2m, Ja 1m, Maciek 3m
Impreza kończąca natomiast dla mnie sezon sezon, czyli Indywidualna jazda na czas organizowana przez pomysłodawce Parufki, odbyła się w Sułoszowej i ponownie zgromadziła najsilniejsze krakowskie łydki. Mimo strasznie uciążliwego przeziębienia, start zaliczyłem. Wynik, zwalając winę na wirusa, pominę. Oprócz mnie startował również Witek, który zdecydowanie mnie objechał.

Najprawdopodobniej nie wymieniłem wszystkich imprez, w których brali udział zawodnicy Hard Bike, ale mam nadzieję, że chociaż nakreśliłem obraz naszej sportowej działalności w sezonie 2009

Hinol


sobota, 23 stycznia 2010

Najtrudniej jest zawsze rozpocząć...

Tak więc można rzec, iż tym postem powołuje do życia blog klubu kolarskiego Hard Bike. Mam nadzieje że nie uda mi się trzymać przy życiu relacjami i zdjęciami z startów w różnorakich zawodach jaki i wypadach turystycznych. Na chwile obecną nie ma co się spodziewać lawiny nowych postów, gdyż wszyscy siedzą teraz w domach przysypani śniegiem i w mniejszym bądź większym stopniu przygotowują się do, jakby to ładnie ująć, "wielkich wyzwań w nadchodzącym sezonie"

Zapychając jeszcze pierwszego posta tekstem, nakreślę historie naszego klubu:

Początki klubu Hard Bike sięgają bardzo dawnych dziejów, tak dawnych, że nikt nie pamięta kiedy to się właściwie zaczęło. Wiadome jest jedynie że czarne koszulki znakiem ich były ;)
Na przestrzeni lat wiele się zmieniło i tak od 2006 roku nasz klub działa u boku A-klasowej drużyny piłkarskiej Tęcza-Tenczynek.

To tyle z tej krótkiej lekcji historii na dziś, więcej pojawi się wkrótce.

A jako bonus, wrzucam filmik będący podsumowaniem sezonu 2007:



Hinol